Adrianna Szurman: Kwiat, który więzi owady, ale ich nie zjada, tylko przetrzymuje i wypuszcza to okaz rodem z Ameryki Południowej. To Aristolochia littoralis. To kolejna brzydko pachnąca roślina, która roztacza woń gnijącej materii, która dla owadów, zwłaszcza muchówek jest cudownym wręcz zapachem, któremu trudno się oprzeć. Zwabione tą wonią przysiadają na kwiatku i niestety trafiają do swoistego aresztu, bo zostają uwięzione aż na dobę. Jak tłumaczą pracownicy Palmiarni w Wałbrzychu, kiedy owad wejdzie do środka, drogę powrotną blokują mu drobne włoski skierowane do wnętrza rurki. Owad zostaje więc uwięziony. W tym czasie kwiat przyjmuje pyłek przyniesiony przez owada. Dopiero później uwalnia własny pyłek. Kiedy ten etap się kończy, włoski więdną i owad może wydostać się na wolność, często zabierając ze sobą kolejną porcję pyłku. To przykład niezwykle wyspecjalizowanego zapylania pułapkowego – roślina zatrzymuje zapylacza tylko na tak długo, aby zwiększyć szansę na skuteczne zapylenie. Kwiaty wyglądają bardzo nietypowo – przypominają dzbanek lub fajkę w purpurowobrązowe wzory. 