Ale sława jego okazała się krucha i krótka, bo właśnie przekwitło
Przez kilka dni pod Ogrodem Botaniczny we Wrocławiu ustawiały się długie kolejki i to w nocy, a kasy były czynne od piątej rano. Wszystko po to, by zobaczyć dziwidło olbrzymie zwane też śmierdzielem, dziwadłem lub 'śmierduchem. To roślina unikatowa z wielu powodów. W ogrodach botanicznych jest rzadkością i równie rzadko kwitnie, a jak już zakwitnie to śmierdzi padliną, starym moczem i zepsutym mięsem, mało tego trwa to niezwykle krótko i chodzi o to, by jak najszybciej przyciągnąć jak najwięcej zapylaczy, którymi w tym wypadku są padlinożerne owady, dla których ten zapach jest jak symfonia zmysłów. Dziwidło olbrzymie w naturze rośnie w lasach równikowych na Sumatrze. Trzon to ogromna bulwa, która może waży nawet 100 kg, wyrasta z niej liść, który ma nawet 7 metrów długości. Może on przetrwać nawet rok, po czym obumiera i przez kolejny rok dziwiło odpoczywa. Dopiero po około 10 latach takiej zmiany zakwita kwiat i to na chwilę. Dziś zaczyna już więdnąć i przypomina pomarszczoną kapustę, ale nadal warto go zobaczyć. Tylko w noc kwitnienia dziwidło oglądało 5000 osób. Jeśli Wam też się udało, wyślijcie zdjęcia, albo zajrzyjcie na naszą stronę internetową.