Ratownicy prowadzili akcję na zbiorniku przez pięć dni, To w ostatnich dniach nie jest jedyna tragedia nad wodą, służby apelują – uważajcie, bo idą ekstremalne upały.
Niestety, akcja na Zalewie Mietkowskim zakończyła się tragiczne. Z wody wyłowiono ciało 19-latka, który był poszukiwany od soboty. Młody mężczyzna z trzema innymi pływał na desce SUP. Żaden nie miał kamizelki. Kiedy gwałtownie zmieniła się pogoda, zerwała wichura i zaczęło grzmieć, dwie osoby dopłynęły do brzegu, a dwie wpadły do wody. Jedną uratowali woprowcy, a 19-latek zniknął pod taflą zalewu. Ratownicy codziennie przeczesywali jezioro, ciało zauważyli przypadkowi turyści. Jak mówi nam Wojciech Jabłoński z policji, w sprawie trwa śledztwo, będzie przeprowadzona sekcja zwłok. Niestety, to nie jest jedyna tragedia w ostatnich dniach. W Jeziorze Sławskim utonął 57-latek z Dolnego Śląska, który wskoczył z łodzi do jeziora i nie wypłynął. Tragedia rozegrała się też na Śląsku nad zalewem Nakło-Chechło. Nastolatek wbiegł tam do wody za piłką, która chciał wyłowić. Nie przewidział, że 4 metry od brzegu znajduje się nagły, głęboki uskok. Choć akcję ratunkową zaczęto bardzo szybko, to jednak podwodna pułapka była bezwzględna. Dopiero po blisko godzinie nurek wydobył ciało na brzeg. Służby bezwzględnie i jednogłośnie apelują o rozsądek. Zanim wejdziecie do wody, schłodźcie się stopniowo. Jeśli lubicie wypłynąć nieco dalej, przypnijcie do nogi bojkę ratunkową, kosztuje mniej niż 50 zł, a może uratować życie. Na desce sup, kajaku, rowerze wodnym, czy łodzi, zawsze miejcie kamizelkę ratunkową, nawet jeśli dobrze pływacie. I nie wchodźcie do wody po alkoholu.
zdjęcie poglądowe