Do odwołania rady zabrakło kilkadziesiąt głosów, by referendum było ważne
Referendum w Sobótce odbyło się 26 kwietnia, wyniki są potwierdzone. Mieszkańcy odwołali burmistrza Mirosława Jarosza. Do odwołania rady miejskiej zabrakło 51 głosów. Do głosowania uprawnione były 10 403 osoby. Aby odwołać gospodarza, w głosowaniu musiało wziąć udział 3/5 mieszkańców, którzy oddali ważne głosy kiedy wybierano burmistrza, a więc w drugiej turze wyborów z 2024 roku. Jak wynika z przepisów, zagłosować musiały 2 744 osoby. A do urn poszło 3 145 mieszkańców, co przełożyło się na ponad 30 proc. frekwencję. Ponad 3050 osób zagłosowało za odwołaniem szefa gminy. Burmistrz nie spodziewał się takiego wyniku, zachęcał mieszkańców, żeby zostali w domach. Mieszkańcy mówią jednak, że czarę goryczy i zarzutów pod adresem włodarza przelała sprawa zakupu byłego hotelu Miś i chęć urządzenia w nim nowej siedziby dla urzędu. Pojawiły się żale dotyczące braku porozumienia z włodarzami gminy i marnowania jej turystycznego potencjału oraz zadłużania. Jak mówią mieszkańcy, referendum było inicjatywą apolityczną i oddolną. Nowe wybory mają się odbyć nie później niż do 19 lipca. Kandydaturę na burmistrza zapowiedziała już Martyna Hryniak-Bereźnicka, sołtyska Sulistrowiczek, radna Sobótki, która nie należy do żadnej partii. Do sprawy wrócimy.