To partyjne trzęsienie ziemi, mówią komentatorzy. Materiał Jacka Zycha
Aleksandra Leo zdecydowała się opuścić szeregi Polski 2050. Wspólnie 18 innymi parlamentarzystami utworzy w Sejmie nowy klub. To pokłosie zmian organizacyjnych w partii Szymona Hołowni po styczniowych wyborach władz. Przypomnijmy – po tym, jak Hołownia zrezygnował z ubiegania się o przywództwo w partii, starły się tam dwie frakcje – Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski.
— Klub Parlamentarny Centrum to miejsce, gdzie każdy będzie szanowany i nie będzie osób równych i równiejszych. Nie będzie podziałów na lepszych i gorszych. To miejsce, gdzie przewodniczący nie będzie zasłaniał się regulaminem i go łamał. To również miejsce, gdzie będzie decydowała większość. Decyzje nie będą podejmowane niedemokratycznie przez jedną osobę — powiedziała podczas konferencji prasowej w Sejmie Aleksandra Leo.
Aleksandra Leo to kolejna polityk, która odchodzi z tracącej w sondażach partii. Wśród osób, które także się na to decydowały są m.in. europoseł Michał Kobosko, minister Paulina Hennig-Kloska, Ryszard Petru,
Aleksandra Leo dostała się do Sejmu z okręgu wałbrzyskiego. Jesienią 2025 roku zlikwidowała wałbrzyskie biuro poselskie, ograniczając się wyłącznie do Świdnicy.
Jacek Zych