Materiał Andrzeja Pawlukiwicza:
Jeszcze przed rozpoczęciem marszu poruszający list rodziców i brata Danusi odczytała aktorka Teatru im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze Anna Ludwicka-Mania, którą Danusia podziwiała za rolę "Ani z Zielonego Wzgórza" :

"Nasze życie zostało złamane. Nasze plany i marzenia. Nasza perełka, nasze słoneczko. Nie dociera do nas jeszcze, że jej nie ma....Jedno odebrane życie zmieniło wiele innych. To jest niewytłumaczalne i nie do zaakceptowana. Przekujmy śmierć naszej córki w coś dobrego....Danusia była tutaj tak krótko, aby szerzyć teraz dobro. Nie wiemy, jak bez niej żyć, ale wierzymy, że jej niechciana ofiara ma jakiś sens." napisali rodzice Danusi. ""Śmierć naszej córki nie może być po nic....Danusiu zamknęłaś oczy aby wielu mogło je otworzyć"-Takimi słowami po raz pierwszy od chwili tragedii zabrali publicznie głos. Zaapelowali w nim o ochronę dzieci przed zagrożeniami, z jakimi mierzą się szczególnie w środowisku cyfrowym.
Symbolem marszu stały się rozdawane podczas wydarzenia bransoletki przygotowane przez przyjaciół , koleżanki, kolegów Danusi.

W oświadczeniu organizatorów podkreślono, że akcja ta ma przypominać o wrażliwości dziewczynki, która lubiła obdarowywać wykonanymi samodzielnie bransoletkami. A także o tym, jak bardzo dzieci potrzebują wsparcia i uwagi dorosłych.

Potem uczestnicy marszu w milczeniu przeszli ulicami miasta na Błonia Jeleniogórskie. Tam rozpalono ognisko i zapalono świece w piaskowym sercu.



fot. Przemysław Kaczałko

Po sobotnim marszu ciszy w Jeleniej Górze wracają pytania: Co się wydarzyło? , Kto ponosi odpowiedzialność za czyny małych dzieci? Kto jest winien i co dalej? Czy sprawczyni odpowie za swój czyn? ....Teraz z tymi pytaniami musza się zmierzyć nauczyciele, władze i rodzice.