Wojewoda dolnośląska potwierdza, że do służb wpłynęły trzy niezależne od siebie zgłoszenia.
Wozy straży pożarnej i radiowozy, mnóstwo policji i strażaków przeczesuje od wczoraj okolice autostrady A4 oraz Kłodzka. Miały tam spaść na ziemię niezidentyfikowane obiekty. Pierwszy sygnał popłynął z okolic Stróży niedaleko Wrocławia. Spadający niezidentyfikowany obiekt latający zauważył kierowca, który przejeżdżał autostradą. Działania prowadzono na granicy Stróży i Nowej Wsi Kąckiej. Kolejne poszukiwania prowadzono w Magnicach, ale tam również niczego nie udało się znaleźć. Następne zgłoszenie o obiekcie, który spadł na ziemię służby otrzymały z powiatu kłodzkiego z Wilkanowa koło Bystrzycy Kłodzkiej. Potwierdziło je dziś biuro wojewody, a nawet wydało w tej sprawie komunikat. "W nocy i nad ranem z 6 na 7 listopada 2025r, służby otrzymały trzy niezależne zgłoszenia dotyczące rzekomych spadających i płonących obiektów z okolic Kątów Wrocławskich, Magnic w powiecie wrocławskim oraz Wilkanowa w powiecie kłodzkim. Wszystkie sygnały dokładnie sprawdzono z wykorzystaniem dronów termowizyjnych. Nie ujawniono żadnych obiektów ani śladów upadku. W powiecie kłodzkim służby kończą już działania sprawdzające, które do tej pory niczego nie potwierdziły. Mówi się, że obserwowane zjawiska mogą mieć związek z naturalnym rojem meteorów.