Adrianna Szurman
Jak tłumaczą naukowcy z Politechniki Wrocławskiej mikroplastik wykrywany jest wszędzie – nawet na dnie Rowu Mariańskiego i na szczycie Mount Everest. Wdychamy go i zjadamy. W tygodniu nawet 5 gramów, to tyle, ile trzeba aby wyprodukować kartę kredytową. Mikroplastik w organizmie ludzkim może przyczyniać się do chorób układu krążenia i nowotworów. Dlatego UE wdraża regulacje dotyczące mikroplastików, chce ograniczyć ich emisję do środowiska. Wprowadziła też przepisy zobowiązujące do monitorowania obecności mikroplastików w wodzie przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Politechnika przy udziale m.in. wodociągów i Wód Polskich poprowadzi projekt pod nazwą „System zbierania i przetwarzania w czasie rzeczywistym danych o obecności mikroplastików i substancji ropopochodnych w wodzie”. A będzie kosztował krocie. Jest dofinansowany kwotą 13,7 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w ramach Rządowego Programu Strategicznego Hydrostrateg. Wykrywanie cząsteczek mikroplastiku do łatwych zadań nie należy, bo mają rozmaite kształty, skład i wielkość. Badania właśnie rozpoczynają się we Wrocławiu. – Nasze rozwiązanie ma pozwolić na badania obecności mikroplastiku w sposób zautomatyzowany. Opracowane urządzenia będą same, na miejscu, analizować próbki wody i przesyłać od razu dane z wynikami, przez całą dobę, także w nocy i w dni wolne – opowiada prof. Justyna Rybak z Wydziału Inżynierii Środowiska.